WIADOMOŚCI SPORT OGŁOSZENIA LIGA TYPERA
Wiadomości

Nie idziesz na wybory - płacisz mandat?

Od lwowecki.info 08-10-2018 : 12:19

Nie idziesz na wybory płacisz mandat, albo idziesz do więzienia. To nie żart. Takie prawo obowiązuje w wielu krajach na świecie.

 

Tak zwany przymus wyborczy przewidujące sankcje za brak udziału w głosowaniu w wyborach powszechnych bądź referendach. Jego wprowadzenie zostało podyktowane przekonaniem, że każdy obywatel ma obowiązek decydować o swoim kraju i jego losach. Taki przymus wyborczy istnieje w kilkudziesięciu państwach na świecie, w tym m.in. w: Belgii, Singapurze, Australii czy Wenezueli. 

Dla przykładu w Belgii każdy, kto nie weźmie udziału w wyborach jest karany grzywną, która wynosi 30 euro, ale może wzrosnąć do, stu jeśli ktoś kilka razy z rzędu nie pójdzie do głosowania. Osoba, która regularnie nie bierze udziału w wyborach jest także pozbawiana praw publicznych. Efekt tego prawa jest taki, że frekwencja w Belgii wynosi ponad 90 procent. Mieszkająca tam od wielu lat Pani Marzena mówi nam, że dla Belgów nie jest to przymus, a raczej wypełnienie obywatelskiego obowiązku. Ludzie idą na wybory, żeby zagłosować wedle własnych przekonań. Wcześniej śledzą kampanie wyborcze i rozliczają polityków, samorządowców z obietnic.
 
Najdotkliwsze konsekwencje za niewzięcie udziału w wyborach są w Wenezueli, gdzie grozi za to areszt.

W Polsce udział w wyborach jest nieobowiązkowy, nie ma za to żadnych kar, żadnych sankcji. Poglądy Polaków na temat udziału w wyborach są bardzo rozbieżne. Dla jednych to obywatelski obowiązek, inni twierdzą, że nie chodzą, bo… bo i tak nic to nie da, bo nie mają czasu, bo zapomnieli,… bo nie mają, na kogo głosować …wymówek jest wiele. Efektem tych wymówek i niechodzenia na wybory jest niska frekwencja. 

Jak podaje gazeta.pl w pierwszych wolnych wyborach do rad gmin w 1990 frekwencja wynosiła 42,27%. W 2006 roku, w wyborach samorządowych do urn poszło - w pierwszej turze 45,99% uprawnionych do głosowania, natomiast w II turze zaledwie 39,69%. W 2010 roku wyborach samorządowych frekwencja była podobna, w pierwszej turze wyniosła 47,32% uprawnionych do głosowania, natomiast w II turze już tylko 35,31%. W 2014 roku w wyborach samorządowych do urn w pierwszej turze poszło 47,40%. Natomiast w II turze zaledwie 39,97%. Jak widać ponad połowa Polaków nie brała udziału w wyborach do samorządów. 

Na naszym podwórku wcale nie jest lepiej, np. jak podaje PKW w wyborach samorządowych w 2014 roku w Lwówku Śląskim, w jej drugiej turze udział wzięło zaledwie 32.48 procent uprawnionych do głosowania. 


Efekt niechodzenia na wybory jest taki, że często o wyborze zwycięzcy – włodarza, który przez najbliższe lata będzie sprawował urząd decyduje poniżej 20 procent uprawnionych do głosowania. Oczywiście wszystko w zgodzie z prawem i wolą wszystkich wyborców, bo przecież nikt nikomu niczego nie zabraniał, a wręcz przeciwnie, przez ostatnie tygodnie kampanii komitety i kandydaci zachęcali do udziału w głosowaniu.


Jak będzie w nadchodzących wyborach? Czy społeczeństwo zmobilizuje się do udziału w nich? Czy raczej zostaniemy w domach i sprzed telewizorów będziemy komentować ich wynik pozostawiając przyszłość i swoich najbliższych w rękach sąsiadów?



| 1955 |

KOMENTARZE

Nick:
Treść:
Wpisz wynik działania
( 7 + 3 ):
WIADOMOŚCI SPORT OGŁOSZENIA LIGA TYPERA
do góry